Body love – pokochaj siebie!

Dzisiejszy wpis jest wyjątkowy, bo nie został napisany przeze mnie. W każdym razie nie w całości. Jak wiecie od lat, a właściwie całe życie zmagam się z otyłością. Moje nawyki zmieniają się, ale ciągle przypomina to tango – dwa kroki w przód, krok w tył. W końcu ten taniec mnie zmęczył (szybko łapię zadyszkę!), a wtedy na poznałam Kasię.

Cześć!

Mam na imię Kasia, a istotą mojej pracy jest pomoc w zmianie nawyków. Nie robię tego jako dietetyk – podsuwając przepisaną dietę – ale jako diet coach. Pomagam zmieniać myślenie o jedzeniu oraz podejście do ciała. Już mówię dlaczego.

Któregoś dnia dotarło do mnie wstrząsające stwierdzenie:

Nie dbam o siebie, bo jestem gruba. Dbanie o siebie nic nie da, i tak jestem brzydka. Jak schudnę to wtedy… [będę się ładniej ubierać, wychodzić na randki, malować usta itd.]”

Właśnie tak o sobie myślałam. Utożsamiałam poczucie piękna z wynikiem na wadze i rozmiarem na ubraniach. (@#^$&#*(@@(!(???!!!). Teraz już wiem, że to totalna bzdura.

Że jest dokładnie odwrotnie:

Czuję się brzydka – kiedy o siebie nie dbam!

Dlaczego to robiłam?

Zaniedbywałam swoje ciało za karę. Obrażałam się, bo nie spełniało moich (czy na pewno moich?) oczekiwań. Strzelałam focha i przestawałam dostrzegać jego potrzeb. „Koniec z ładną fryzurą, makijażem i paznokciami. Koniec z seksowną bielizną. Koniec z wychodzeniem na randki i kolorowymi sukienkami! K O N I E C – dopóki się nie poprawisz Ciało.” – podświadomie takie myśli warunkowały moje podejście.

Czy to mądre? Niezbyt.

A przecież jestem mądrą kobietą.

Gdy uświadomiłam sobie błędne koło, w którym tkwię, od początku zdefiniowałam swój system wartości. Skończyłam z podświadomym „muszę” (schudnąć/to zrobić/zdążyć do…/wcisnąć się w … itd.)

Nic nie muszę. Mogę.

Postanowić, wybrać, zdecydować. Świadomie licząc się z konsekwencjami i korzyściami jakie płyną z danego wyboru. Zrobić listę zysków i strat. I zdecydować, które z nich przeważą.

Ty też zrozum, że nie istnieje punkt (rozmiar, waga, obwód), które w magiczny sposób sprawią, że będziesz piękna. To nie fizyka/biologia o tym decydują – tylko Twoje nastawienie!

„Hating your body won’t make you thin.

Being thin won’t make you love your body.”

Współpracuj z ciałem, zamiast z nim walczyć. Ćwicz dla zdrowia, a nie za karę. Jedz to co sprawia Ci przyjemność, ale nie wyrządza krzywdy. Zacznij SIEBIE kochać – swoje niedoskonałości i atuty, wady i zalety.

Jeśli pokochasz to co już masz w sobie, droga do celu okaże się znacznie łatwiejsza. Zaczniesz dostrzegać potrzeby swojego ciała, sygnały jakie Ci daje – to bezbłędna nawigacja w opracowywaniu strategii zmiany stylu życia!

Daj szansę ciału. Odpuść mu. Skończ wymagać i zacznij obserwować.

O tym właśnie jest wyzwanie BodyLove – o sztuce akceptacji siebie. O drodze do pokochania swojego ciała, o sposobach, aby dobrze poczuć się we własnej skórze!

Inspiracja, list i video – przez cały październik, specjalnie dla Ciebie. Dołącz i zmień myślenie o sobie. Zmień je na lepsze!

Aby dopisać się do wyzwania wystarczy:

14409262_1307087779304242_817997532_n-pngJeśli szukasz wsparcia w drodze do zmiany zapraszam do grupy Projekt:REWOLUCJA.Tam dawka energii jest niewyczerpana i możesz pytać o wszystko!

Moja strona internetowa:

Znajdziesz mnie też na Instagramie  oraz Pintereście. Zapraszam również do polubienia mojego Fanpage’a na Facebooku.

Kasia,

Skrzydła Rozwoju

Coś podobnego:

Podziel się:
  • <3 Zgadzam się!!!! I biorę udział w wyzwaniu! 🙂

  • Mądre słowa! Absolutnie się zgadzam – nie trzeba być idealnym w oczach innych, by móc kochać siebie 😉

  • Zgadzam się w zupełności, miłość do siebie i samoakceptacja to podstawa. Wtedy na wszystko patrzy się inaczej i podejmuje inne, świadome decyzje odnośnie wszystkich aspektów naszego życia. Nawyki żywieniowe również się zmieniają <3

  • Dobrze powiedziane. Pozdrawiam 🙂

  • Pingback: Odchudzam się: Dietetyk | aniversum()