Cette merveilleuse harmonie

Siedzenie pośrodku wszystkiego, co ma się do zrobienia, inspiruje do zrobienia tego, o czym nigdy byśmy nie pomyśleli, gdybyśmy akurat nie musieli zrobić tego, co musimy.

I tak ja siedzę w centralnym miejscu swojego wszechświata, opieram gołe kolana o zimną ścianę i marzę o nieprzebytych drogach, niepokonanych schodach, nieprzeczytanych książkach i nieprzepłyniętych jeziorach.

Wszystko takie spokojne, nawet ten tatuś, który za oknem tłumaczy swojemu pięciolatkowi, że zmarnuje sobie życie, jeśli będzie za szybko jeździł rowerkiem. Rozbebeszona walizka, z której nie wiem czy uciekają, czy właśnie się pakują, niezliczone ilości kolorowych gaci i bluzek. Wakacje otworzyły przede mną swoją przepastną paszczę i chcą mnie pozeżreć! Cztery miesiące leżenia gwizdkiem do góry wydają mi się teraz stratą czasu. Potrzebuję relaksu i rowerka wodnego. Potrzebuję napić się chłodnego piwa i zamoczyć stopy siedząc na pomoście tylko w towarzystwie mojej Siostry. Chcę oprzeć głowę o szybę w samolocie i z tym nieuniknionym ściskiem w żołądku, patrzeć jak wszystko zostaje w… dole.

Chcę zobaczyć Francję i o zachodzie słońca spacerować malusieńkimi uliczkami Strasbourga. Chcę pojechać nad morze i spacerować sobie piaszczystym brzegiem, aż odpadną mi nogi. Chcę jeździć rowerem, bo lato jest takie krótkie.

Cele a nie marzenia.

Coś podobnego:

Podziel się:
  • Mi też się marzy weekend na zadupiu. 😀 Zmobilizuję nas, jak tylko w końcu się spotkamy! 🙂