5 kwietnia 2017 aniversum 1Comment

Cześć! Coś o mnie? Mam na imię Olga i zdałam egzamin z francuskiego DELF B2 po 18 miesiącach nauki.

Teraz chodzę po świecie i dzielę się sposobami na skuteczne przyswajanie tego języka – krok po kroku, aby nauka była owocna. I przyjemna, rzecz jasna.

Pierwsze kroki… jak kulą w płot? 😉

Nauka języków powinna być kompleksowa. Wiadomo. Słuchać języka w każdej chwili, otaczać się francuskimi dźwiękami, najlepiej to mieć francuskiego męża i francuskie dziecko (no co? Języka młodzieżowego nie uczą w podręcznikach!), oglądać francuską telewizję, jeść na śniadanie croissanta podczas gdy kartkujesz świeżo doręczony przez francuskiego listonosza Le Monde, zaprenumerowany na rok, na Twój francuski adres.

Niestety nie każdy tak może. Ja na przykład mam już jednego męża i nie bardzo mi po drodze szukać teraz szczęścia wśród francuskich mężczyzn. Tę szansę straciłam. Za croissantami też jakoś nie przepadam, francuską telewizję to mogę oglądać jak sobie na YouTube włączę (też jakieś rozwiązanie!).

Ale ale, jest też druga grupa. Ci są bardzo wstydliwi. Pomimo mieszkania we Francji nie są w stanie się przemóc i zacząć mówić po francusku, ot tak.

Dlatego mam nadzieję, że zarówno dla tych mieszkających we Francji, jak i poza nią, choć jedna z moich porad dotyczących nauki francuskiego okaże się przydatna! Oto i one:

Quo vadis? Co chcemy osiągnąć.

Nawet łaciną udało mi się zabłysnąć! Czyli: dokąd idziesz. Ustalenie celu to najważniejszy punkt. Możesz uczyć się języka ot tak, po prostu, dla przyjemności. Ale dokąd idzie ta Twoja nauka? W las? Nie pozwól na to!

Nauka języka musi być ukierunkowana. Musisz określić cel. Oczywiście jak najbardziej dokładny, ale nie wpadaj też w obsesję 🙂

Możesz sobie postanowić, że Twoim celem jest obejrzenie Amelii (czy jest tutaj jeszcze ktoś, kto nie zna tego francuskiego filmu?) w oryginale, nawet bez napisów. Albo wyjazd na wakacje i samodzielnie zatankowanie samochodu na stacji benzynowej, położonej gdzieś na francuskiej wsi zabitej dechami (aby mieć pewność, że nie uratuje Cię znajomość żadnego innego języka!). Albo nauka do takiego stopnia, abyś mógł przeczytać artykuły z francuskiej prasy, np. Huffington Post – jeden artykuł po francusku jeszcze nikomu nie zrobił krzywdy.

Twoim celem może być także zdanie egzaminu z francuskiego.

Na przykład oficjalnego egzaminu DELF B2 – organizowanego dwa lub więcej razy w roku przez Instytut Francuski. Poziom B2 to już coś solidnego – według znawców i twórców, cztery etapy nauki już za Tobą, a na Twojej drodze do biegłości zostały już tylko dwa schodki – i proszę – mówisz jak Francuz!

Póki co zatrzymam się na tym poziomie B2 – to dobry, mocny poziom, średniozaawansowany wyższy. Czyli słychać, że jesteś z innego kraju, Twój akcent może pozostawiać wiele do życzenia, ale można Cię zrozumieć bez problemu. I Ty możesz zrozumieć Francuzów, prawdziwych, bez problemu. Być może nawet takiego pana ze stacji benzynowej, z dziury zabitej dechami.

Co trzeba zrobić, aby zdać ten egzamin z francuskiego?

Musisz dowiedzieć się jaka jest struktura egzaminu i jego wymagania

To po pierwsze i najważniejsze. A następnie podejmij decyzję, czy chcesz się tym zajmować. Ja oczywiście polecam.

Po drugie: nauka powinna być systematyczna

Co z tego, że będziesz mieć zryw raz na miesiąc i będziesz kuć francuskie koniugacje i słówka przez całe sobotnie popołudnie (zamiast wyjść na zasłużony spacerek), skoro następna faza na naukę przyjdzie Ci dopiero za kolejne 4 tygodnie? NIC, uwierz mi, nic. W takim przypadku to już lepiej się niczego nie uczyć, idź po prostu na ten spacer, pooddychaj na świeżym powietrzu zamiast kisić się w domu.

Oczywiście najlepszym rozwiązaniem jest nauka codziennie. Jeśli jednak nie możesz sobie na to pozwolić, ucz się przynajmniej co drugi dzień. Już po tygodniu zobaczysz różnicę, efekty będą zdumiewające!

Po trzecie: siła postanowienia

Jeśli postanowisz, że podejdziesz do takiego egzaminu, będziesz zmuszony do nauki. Najlepiej jeśli swoje postanowienie uczynisz publicznym. Status na Facebooku: Egzamin DELF B2 – wielkie odliczanie, kto się zapisze ze mną? – powinien załatwić sprawę. Pewnie nie będziesz szedł sam na egzamin, zobaczysz 🙂 Na pewno masz jakiegoś znajomego, który też w głębi duszy myśli o polepszeniu swojego poziomu języka. Ale póki co nic z tym nie robi. Tak jak Ty 🙂

A nauka w parze to już w ogóle bomba – motywacja nagle się podwaja! Nie możesz przecież zostać w tyle za swoim partnerem językowym, a on za Tobą – w zależności od dnia i humoru będziecie się wzajemnie motywować!

Jeśli nie chcesz ogłaszać się na Facebooku – możesz powiedzieć o tym w domu. Rodzicom, mężowi, współlokatorom – niech będą świadkami Twoich codziennych bojów z językiem francuskim. Niech Cię kontrolują.

„Kochana, przerobiłaś już materiał z francuskiego na dziś?”

Po czwarte – nie zanudzić się!

Nauka to nauka. Nawet jeśli uczysz się języków poprzez miłe aktywności, takie jak oglądanie seriali czy czytanie plotek o ulubionych gwiazdach, zawsze znajdzie się coś, czego po prostu nie będzie Ci się chciało uczyć. No wcale. Taka odmiana czasowników. Co w tym porywającego? Nic. Nudy na pudy.

Dlatego musisz sobie wypracować jakiś system, aby się nie zanudzić. Na przykład ucz się 10 minut czegoś przyjemnego, a przez kolejne 10 minut czytaj odmianę czasownika we wszystkich czasach, jakich potrzebujesz na swoim poziomie. Jeśli jesteś na poziomie zupełnie początkującym, to tylko w czasie teraźniejszym 🙂

Możesz także pracować w dłuższych etapach – na przykład 15 minut czegoś przyjemnego i 20 minut gramatyki (w tym na przykład robienia ćwiczeń). Zastanów się, co będzie dla Ciebie najłatwiejsze do wykonania.

Najważniejsze to się nie znudzić nauką, bo wtedy przychodzi zniechęcenie. A gdy się zniechęcisz – to już klops. Odechce się wszystkiego, nawet tego francuskiego męża i croissantów.  Do tego dopuścić nie chcemy.

Podejmiesz wyzwanie DELF B2?

Jeśli jeszcze Ci mało, to zapraszam na kontynuację tematu, czyli na mojego bloga. Możesz również zobaczyć, czy e-book, którego przygotowałam, okaże się dla Ciebie przydatny – zapraszam!

A Ani dziękuję za udostępnienie u siebie trochę miejsca dla mnie.

Coś podobnego:

  • Dzięki Aniu jeszcze raz, bardzo mi miło!