Jak ugryźć weganina?

Każdy ma wśród swoich znajomych czy rodziny taką osobę, której odwiedziny napawają was nie tylko nieprzebraną radością, ale też budzą strach na dnie waszego serca.

Czasami to ktoś na diecie bezglutenowej, czasami ktoś, kto nie trawi laktozy. Ale jak już wiemy z Telewizji Narodowej, największą zmorą ludzkości są… weganie.

Krótko o tym, czym jest weganizm – na pewno każdy już z daleka wyczuwa w tym jakieś sekciarskie nuty. Macie rację. Weganinem zostaje się, żeby przyłączyć się do tajemniczej społeczności brodatych nad-ludzi w pomiętych lnianych spodniach. Ich Mekką nie jest Mekka, a Plan Be. na Zbawixie. To, że weganie nie jedzą mięsa ani nie piją krwi, a nawet poszli o krok dalej i niechętnie spożywają jaja i mleko, to tylko przykrywka dla tej nowej wersji masonerii.

Kiedy jakiś czas temu moja przyjaciółka w końcu dokonała coming-outu i powiedziała, że od kilku lat już nie je mięsa – złapałam się za serce. Czy to oznacza, że muszę ją odfriendować na Fejsie?! Chciałam tego uniknąć, więc przez pierwszy tydzień dowiadywałam się czym jest weganizm. Może nie robiłam tego w najbardziej subtelny sposób, bo chodziłam za nią krok w krok i pytałam, czy mydło jest wegańskie… i tusz do rzęs. A beton? A makaron? A parówki? Przez prawie pół roku zgłębiałam tajniki weganizmu, poznałam Prawdziwych Wegan i dzisiaj opowiem wam kim Oni są  i jak się zachowywać w Ich towarzystwie.

Weganie uwielbiają żarty na temat swojego stylu życia.

Nic nie rozśmiesza ich bardziej, niż pytanie czy jedli już dzisiaj trawę, czy zaczepka w stylu: Moje jedzenie sra na twoje jedzenie.  Ubaw po pachy! Bardzo lubią też, jak im się w dobrej wierze próbuje przekazać, że nie są prawdziwymi Polakami, bo picie mleka to jedna z tradycyjnych wartości narodowych. Cenią sobie każdą radę na temat komponowania zdrowych posiłków. Z rozrzewnieniem uśmiechają się, gdy pytasz o ich wyniki morfologii. I pamiętajcie, nie mogę się doczekać, aż zapytacie, czy jedli już dzisiaj trawę!

Do Wegan mogą należeć tylko najbogatsi!

Widzieliście ceny nasion chia w Piotrze i Pawle? Ja też nie widziałam, bo ostatni raz tam byłam z pięć lat temu, ale wszystko tam jest drogie, więc chia pewnie też. Albo siemię lniane. Albo ten cały jarmuż. Kto to w ogóle ponawymyślał? Jeśli koniecznie chcesz być weganinem, ale nie stać cię na tofu (i tak jest ohydne), to w okresie wiosenno-letnim ratują cię pędy krzaków i młoda trawa. Zimą uważaj na żarcie w karmnikach, rzadko dołączają skład, może się okazać, że nie jest 100% tru wegan bio eco bird friendly.

Wielka Inkwizycja Wegańska

Wewnętrzna policja wśród wegan, sprawdzają czy jesz miód i masz skórzaną torebkę. Jeśli okaże się, że na wszystkie pytania odpowiedziałeś twierdząco, tracisz legitymację członka i musisz zgolić brodę. WIW można spotkać wszędzie, ale najbardziej aktywnie działają na forach i grupach wegańskich – tam zajmują się rozstrzyganiem najbardziej zawiłych problemów takich jak:

– Zabicie komara – zbrodnia przeciwko zwierzętom, czy obrona konieczna?

– To nie jest weganizm tylko dieta roślinna – jak rozróżnić tru wegan wśród tłumu?

– Po co tu w ogóle przyszedłeś, padlinożerco? – rekrutacja nowych członków.

Podstępnie wrzucają na time-line Facebooka filmy o uboju zwierząt, które naiwnie zaczynamy oglądać, a potem się okazuje, że tego się już nie da odzobaczyć. Strzeżcie się wrogowie mięsa!

No dobra, żarty na bok.

Kiedy we wrześniu przyjechała do mnie moja przyjaciółka, chciałam, żeby czuła się jak gość, a nie jak na polskim weselu. (Weganom na weselach często proponuje się sałatkę z majonezem i jajkiem). Już od jakiegoś czasu przygotowywałam się do tego sprawdzianu z gotowania. Przyjaciółka przeżyła i niedługo do mnie wraca (czyli da się zjeść to co ugotuję!), ale dla mnie tamta jej wizyta była przełomowa. Od tamtej pory w naszej lodówce i diecie pojawia się coraz mniej produktów odzwierzęcych. Nie chcę pisać tutaj o tym, jak wygląda hodowla przemysłowa itd, bo to możecie sobie sami znaleźć w internecie jeśli potrzebujecie się dowiedzieć. Chciałabym na weganizm patrzeć z innej strony. Kiedy zaczynałam, pół roku temu, chciałam zrobić skrzydełka z kalafiora. W przepisie była mąka z ciecierzycy, którą radośnie zastąpiłam mąką pszenną i byłam bardzo rozczarowana efektami tego kulinarnego eksperymentu. Z czasem jednak, kiedy w mojej domowej spiżarni pojawiły się różne „dziwne” składniki, przygotowanie większości dań wegańskich jest po prostu dziecinnie łatwe. Otwieram przepis i okazuje się, że muszę dokupić jedynie pieczarkę albo ziemniak. I nawet nie chodzi tu o to, że się czegoś sobie odmawia albo że łatwej byłoby po prostu wbić jajko i już. No łatwiej, tylko po co, skoro nie trzeba wbijać jajka? Mleko to nie wiem, kiedy ostatni raz widziałam. Wiecie jak najłatwiej kogoś przekonać do jedzenia warzyw? Dać mu zjeść coś dobrego. Na gwiazdkę zrobiłam mojej mamie smalec z białej fasoli – nie wierzyła, że nie ma tam boczku! Flaki z boczniaków, rosół bez kury, mielone z marchewki (bez psa i budy), ciasto z buraków – to wszystko da się zrobić. Jeśli kiedyś zapragniecie zjeść coś pysznego, zajrzyjcie na moje ulubione roślinne blogi, z których wszystko co robiłam okazało się pyszne!

Nie jestem 100% tru wegan, chociaż noszę brodę i wymięte ciuchy. Nie realizuję też żadnego planu przejścia na wodę i energię słoneczną. Ale już od jakiegoś czasu 90% naszych spożywczych zakupów to warzywa i owoce. Nikt jeszcze nie zaczął muczeć, kto chce ten je ser (ja jem wegański, bo mi bardziej smakuje). Nadal jesteśmy wszystkożerni, ale z każdym dniem jakby mniej… A to tylko dlatego, że rośliny nam po prostu smakują! Przyzwyczajeni jesteśmy, my – Polacy, do jedzenia mięsa. Bo prościej zrobić kotlet? Nie, bo tak się nauczyliśmy. Ale można nauczyć się inaczej i bardzo się zdziwić, bo kotlety z ziemniaków też mogą być dobre! 😉

A wy? Jedliście już dzisiaj (s)trawę?


 

Spodobał ci się mój tekst? Cudownie, długo nad nim pracowałam.

Będzie mi bardzo miło, jeśli docenisz moją pracę. Możesz to zrobić udostępniając go znajomym, komentując, klikając przycisk like lub dołączając do mnie na moim fanpage’u na Facebooku.

Coś podobnego:

Podziel się:
  • tak tak, właśnie gotuję trawę na obiad 🙂 a efekty będą dziś już na moim blogu! Dzięki za ten post, bardzo liked! 😀 jakiś czas temu wprowadził się do nas na jakiś czas kolega, który wcześniej w swoim życiu z warzyw widział tylko pomidorową. Teraz mówi: „nigdy nie sadziłem, że tak pokocham dynię i seler!” I tu jest pies pogrzebany (niewegański): „Dać mu zjeść coś dobrego.” Pozdrawiam!

  • Ja ostatnio usłyszałam, że wegetarianizm, to choroba psychiczna. Ale nie, nie zamierzam się leczyć 😉

    Za to udało mi się przekonać ludzi w biurze do radosnego pochrupywania selera naciowego między jednym mailem a drugim 😉 Może nie trawa, ale też zielone.

    Pozdrawiam!

  • Ja tez nie jem miesa, od 2 lat.
    Ale zyje z miesozernymi, ale od czasu do czasu lubie zrobic im „przyjemnosc” i przygotuje im ich ulubione dania z dodatkiem miesa 🙂

  • Ja dzisiaj też wyjątkowo wegańsko! Na śniadanie dwie pomarańcze, na obiad placki ziemniaczane (z samych ziemniaków!) a na kolację zaplanowana zupka ogórkowa. Ale jutro koniec trawożerstwa, chłop wraca, schabowych żąda 😉