Malleus Maleficarum

Chociaż tytuł może na to wskazywać, to nie będzie post o Halloween. To jest post o mnie. Jestem wiedźmą.

Pomyślicie, że chyba coś mi w herbacie zapleśniało i teraz moje halucynogenne wizje przelewam na bloga. Ale ten wpis powstawał w mojej głowie już wiele razy odkąd założyłam bloga. Także moje podejście do magii kształtowało się już jakiś czas.

O magii mało się mówi postronnym, ale wiem, że wśród czytelników tego bloga jest tak naprawdę mało „postronnych”. Czarownice przyciągają się wzajemnie, tak przecież tworzą się kręgi lub, jak kto woli – koweny. Sama nigdy nie należałam do żadnej ustrukturalizowanej grupy, bo ja w ogóle mam problem z autorytetami. W sensie – nie lubię mieć zwierzchnika – stąd moja praca taka – odosobniona.

To, co o magii się teraz mówi, to wynik wieloletniej ciężkiej pracy wielu księży. Magia to nie jest machanie różdżką, to nie iskry złotego pyłu, ku mojemu rozczarowaniu nie dostajemy listu w dniu 11. urodzin, żeby kolejne 7 lat spędzić w Szkole Magii. Ta prawdziwa magia wcale nie jest taka „magiczna”, jakby się wydawało i każdy z was ją praktykuje. Magia jest naturalnym elementem życia, jeśli tylko potrafi się to dostrzec. Różnica w byciu czarownicą a nieczarownicą, polega na tej lekkości dostrzeżenia jej. To taki sam talent, jak malowanie czy śpiewanie.

Dlaczego wspomniałam o księżach? Bo oni skomercjalizowali magię – chcieli ją zagarnąć tylko dla siebie, a jej potoczne rozumienie obśmiać, wypaczyć. Kościół to największy magiczny kowent jaki instnieje i co tydzień odprawia się tam czary – modły. Pomyślcie o tym jak o piasku. Jedno ziarenko piasku może nam najwyżej porysować ekran w telefonie, ale większej różnicy nie robi, nawet prawie nie waży. Ale już wiadro ziarenek? A cała plaża? Ta samo działają ludzkie myśli – pojedyncza może być nieistotna dla, na chwilę zmieni nasz nastrój ( i być może będziemy musieli wymienić szybkę w komórce), ale już cały kościół? A cały kraj? Zgodnie z tym, w co wierzą Chrześcijanie, dusza może być zbawiona przez wstawiennictwo – stąd odbywają się w kościele msze „w intencji…”. Niejako wymusza się na wiernych myślenie o danej osobie i jej sprawie. Skoro Kościół twierdzi, że może pomóc w takiej ważnej kwestii jak życie wieczne, oczywiste jest, że nie był zadowolony z konkurencji, która twierdziła, że też tak umie. Z tego powodu wszelkie jogi, medytacje i „czarostwo” to wymysły diabła.

Samo słowo – wiedźma, czyli ta, co wie. Kobieta, która jest mądra, rozumie, kojarzy fakty (swoją drogą, słowo kobieta, oznaczało – tę, która zajmuje się krowami). Nie – kobieta, która żyje z 5 kotami na skraju lasu.

Kościół tępił czarownice, ale to nie jest wpis o tym, dlaczego kobiety nie powinny chodzić do kościoła. Niech sobie kobiety robią co chcą. To było dawno i na szczęście coraz mniej czarownic płonie na stosach.

Skąd wiem, że jestem wiedźmą?

Bardzo lubię słowo „czarownica”, bo podnosi wielu ludziom ciśnienie, a ja znajduję radość w tej prymitywnej rozrywce. Ale to o czym mówię dzisiaj, to bardziej bycie wiedźmą.

Wiedźmy wiedzą – wiedzą, że wysyłając dobrą energię, dobra energia do nas wróci, a wysyłając złą – dostaniemy złą.

Wiedzą, że trzeba bardzo uważać na to, czego się życzy sobie i innym, bo jeśli to prawdziwe życzenie – spełni się.

Wiedzą, że nie o wszystko można prosić i że życzenie to tylko część procesu (jedno ziarnko piasku). Wiadro ziarenek możemy stworzyć same, a mogą nam w tym pomóc inni ludzie (jednoczący się wokół jakiejś idei).

Wiedźmy wiedzą, że jest właściwy czas na pewne rzeczy i widzą, kiedy on nadchodzi. Wiele rzeczy, chociaż na to nie wygląda, prowadzą do tego, co chcemy otrzymać. Znowu – uważajcie o co prosicie, bo możecie się bardzo zdziwić, gdy to dostaniecie.

Wiedźmy mogą rzucać złe czary. Wściekłe wiedźmy są dość niebezpieczne, ale zawsze muszą za to płacić. Czasami cena jest wysoka – zło przyciąga zło, dobro przyciąga dobro.

Dla wiedźm ważna jest wewnętrzna równowaga i spokój z samą sobą. Tak samo jak dla każdego – wtedy świadomie dokonujemy wyborów, kierujemy naszą uwagą i energią. Trzeba o siebie dbać, zarówno dobrze się traktując, jak i zdrowo odżywiając, zażywając  świeżego powietrza i ruchu. Jeśli wiedźma jest smutna, trudno jest robić dobre „czary”.

Bycie wiedźmą i psychologiem ma wiele punktów stycznych – nazwałabym to wysoko rozwiniętą inteligencją emocjonalną, na  przykład. Zdolnością obserwacji, umiejętnością decentralizacji. Do wiedźm wszak ludzie przychodzili po porady nie tylko w kwestii zwalczania czyrakow, ale też, gdy stali na życiowym rozdrożu (wiem, bo napisano o tym w książce, to musi być prawda).

Co mam z tego, że jestem wiedźmą?

To, co chcę.

Jeszcze tak nie było, żebym nie dostała tego, co chcę. I chociaż niektóre rzeczy zajmują więcej czasu, są takie, które wiem, że do mnie przyjdą. Są moje. Jedną z tych rzeczy było zostanie psychologiem – wielokrotnie już o tym pisałam, że zawsze czułam to „powołanie” w sercu.

Spójrzcie na siebie, na kobiety wokół – wiele z nich ma nieprzeciętną intuicję, którą świat stara się wyśmiać i zbagatelizować. Te z was, które są matkami, a w nocy budzi je najcichszy dźwięk wydany przez dziecko. Przez pokolenia usiłowano kobietom wmówić, że są pozbawione umiejętności logicznego myślenia, są zbyt emocjonalne. Nadal traktuje się je z pobłażaniem, bo moc kobiet jest niepojęta dla wielu ludzi. Nie tylko mężczyzn. Jak można jednocześnie gotować obiad, rozmawiać przez telefon, oglądać film, czytać książkę i grać w Candy Crush? To przecież muszą być jakieś czary!

Jesteś czarownicą?


Sharing is caring – polub i udostępnij ten post, dołącz do mnie  na Facebooku, zajrzyj na Instagram!

Coś podobnego:

Podziel się:
  • A jeśli nie potrafię robić kilku rzeczy na raz? Bo właśnie nie potrafię, jak coś robię to nie widzę, słyszę niczego co się w okół mnie dzieje. Może jestem druidem, bo kocham drzewa, a bez słońca nie funkcjonuję? 😉

    • Każda z nas jest magiczna na swój sposób 🙂 Pomyśl o tym tak, że poświęcasz się jednej czynności tak całkowicie, że świat przestaje istnieć! To też skill 🙂

  • Oczywiście 😀

  • Anna

    Myślisz, że mocno rozwinięta intuicja to początek wiedźmiarstwa? Bardzo mnie ciekawi ten temat!

    • A ty jak myślisz? Czujesz się wiedźmą?

      • Anna

        Wiesz, muszę to dopiero przemyślec, bo nigdy się nad tym nie zastanawiałam…