Merde!

Kim jesteśmy?

Tak się zastanawiałam dzisiaj, patrząc dookoła. Więcej mówię po angielsku niż po polsku. Czasem nawet więcej po francusku, jak mi się uda coś w głowie połączyć. Jednak przychodzi taka pora dnia, kiedy rozmawiam z córką tylko po polsku. Albo z przyjaciółmi na facebooku. Jestem wtedy kimś innym, niż ta sama osoba, która mówi po angielsku. 

Po polsku jestem szybsza, bardziej spontaniczna, używam więcej cytatów i znacznie więcej przeklinam. Mam wrażenie, że po polsku jestem otwartym wachlarzem, który pokazuje wszystkie swoje kolory.

Po angielsku jestem nieco ironiczna, dowcipna i często tworzę nowe słowa. Raczej jestem uprzejma i znacznie częściej używam zwrotów grzecznościowych. Mówię spokojnie, wyraźnie. Unikam jednak specyficznego polskiego akcentowania i często ludzie dziwią się, że pochodzę z tego kraju. Kilkukrotnie rodzimi anglicy wzięli mnie za swojego pobratymca.

Po francusku jestem ciągle upośledzona. Wciąż mylą mi się określniki i przysłówki. Umiem biegle używać tylko czasu teraźniejszego. Z tych powodów, po francusku przypominam niepełnosprawną amebę z wiecznie rozdziawioną buzią. Pewnie tak też postrzega mnie moja teściowa – jako niespełna rozumu.

A jaki jest on?

Pracujemy razem. Ja zbieram w sobie moce wszechświata, on uzupełnia tabelki i co jakiś czas wyrywa mu się siarczyste: Merde!

I zastanawiam się – kim on jest?

Coś podobnego:

Podziel się: