Migrena – niby śpisz, ale budzisz się zmęczona

Życie z migreną jest wspaniałe. To tak, jakby codziennie mogła być Gwiazdka, tylko że w prezencie dostaje się kijem w łeb.

Na granicy rozsądku i tego drugiego, nierozsądku?

Każdy normalny lekarz kazałby każdemu normalnemu pacjentowi, który narzeka na migreny, pójść do neurologa. I ja nawet kiedyś byłam, miałam zamknąć jedno oko i łokciem dotknąć do kolana. Hooola, ja tego nie umiem zrobić nawet w świetnie oświetlonym pokoju! Mogę ewentualnie brodą dosięgnąć do piersi. W każdym razie test plucia z zamkniętymi ustami, lokalizowanie oczami palca i inne takie, przeszłam prawidłowo. Nic mi nie jest. Symuluję.

Dostałam nawet leki, po których robi mi się jeszcze gorzej niż było, więc rzadko kiedy ryzykuję.

Migrena – pierwsze wrażenie

Wystarczy kilka pierwszych minut po przebudzeniu, żebym wiedziała, czy jest w ogóle sens wstawać z łóżka. Nie jestem w stanie zliczyć, ile spotkań odwołałam w ostatniej chwili, przy czym wiadomości te wyglądają zazwyczaj tak:

Nie bdbgwe dzisiaj.man mifrherne. odezwrewne si e jal zmartwchwstananen. 

Przepraszam każdego, komu wysłałam taką wiadomość. Ja po prostu piszę z zamkniętymi oczami, bo nie jestem w stanie ich otworzyć.

Sama migrena przypomina trochę imprezę, bo właściwie przez większą część jej trwania chciałabyś być gdzie indziej oraz puszczają dubstep, a na koniec i tak rzygasz w kiblu (o ile trafisz). Potem się co prawda okazuje, że to nie dubstep tylko sąsiad (który mieszka dwa piętra niżej, w dodatku w innej dzielnicy) upuścił łyżkę. Nieważne i tak to usłyszysz.

Migrenowa lista rzeczy zakazanych

Borykając się z migreną już dobre kilkanaście lat, sporządziłam listę rzeczy, których absolutnie mi nie wolno, jeśli nie chcę następnego dnia obudzić się w trybie awaryjnym (tylko czarno-biały obraz i rozregulowana fonia).

  • piwo/alkohol – sprawdziłam to ostatnio. Poświęciłam się i wypiłam łyk piwa. Efekt był możliwy do przewidzenia – jednodniowa wyprawa w podróż do głębi własnej duszy. Eksperyment powtórzyłam kilka tygodni później, zupełnie inne piwo, inna knajpa – efekt identyczny. Nie piję już żadnego alkoholu, bo zawsze kończy się to dla mnie tragicznie, a nigdy nie dostaję tego bonusa w postaci „Jestem taka zabawna, elokwentna i wyluzowana„. Wręcz przeciwnie – przenoszę się w czasie do roku 1995, mam 5 lat i muszę siedzieć przez godzinę w kościele. Jedyne pytanie, jakie huczy mi w głowie to „Kiedy to się skończy?!
  • czekolada – w ogóle czekolada nie jest moim przyjacielem. Mleczną czekoladę wykluczyłam ze swojej diety już ponad rok temu. Czasami jem gorzką czekoladę, jednak pilnuję się, żeby nigdy nie było to w godzinach wieczornych, bo czarna czekolada zawiera kofeinę, a ta z kolei negatywnie wpływa na moje zdolności zasypiania. Po czekoladzie też dostaję migreny, a poza tym znajduję wszystkie zgubione ostatnio kilogramy, dlatego dałam sobie spokój.
  • lody – chyba od Ojca Dzieciom zaraziłam się nietolerancją laktozy. Lody na bazie mleka/śmietany są dla mnie zagrożeniem już od jakiegoś czasu. Nigdy się to dobrze nie kończy. A ponieważ są one dość tłuste, to muszę się liczyć z tym, że będę miała migrenę.
  • smażone jedzenie – z racji tego, że leczę się z otyłości, raczej nie jem smażonego jedzenia. Wiem natomiast, że tłuste potrawy zjedzone wieczorem od razu pakują mnie w najbliższy pociąg do Migrenowa i nigdy nie mam ze sobą kasy na bilet powrotny.
  • mniej niż 8 godzin snu – kiedy byłam młodą studentką, potrafiłam uczyć się do 4 rano, a potem skoro świt zerwać się z łóżka, wyglądać świeżo jak poranek i pełna energii gnać na uczelnię. Hehe, nie. Nigdy tak nie było. Jeśli nie prześpię 8 godzin to w najlepszym wypadku jestem nieznośnym gburo-zombie, a w najgorszym po prostu jestem nieprzytomna przez cały dzień. Zwykle chodzę spać o 23:30, trzymam się tego nawet podczas wakacyjnych wypraw z przyjaciółmi. Oni z resztą wiedzą o mojej przypadłości i sami też już nie są najmłodsi, więc koło 23 wszyscy zaczynamy ziewać albo udajemy, że wcale nie śpimy.
  • nagła pobudka – jak sobie przypomnę pobudki jakie serwowała mi moja mama, gdy byłam jeszcze uczennicą, to dostaję palpitacji. Ona z całą swoją energią (a trudno jest w ogóle uwierzyć, jak w takiej małej kobiecie mieści się tyle energii!) wbijała mi do pokoju i zaczynała gadać. Tak, jakbym była już całkiem obudzona, przytomna i świadoma. Już wolałabym słuchać koncertu granego mokrym steropianem na szkle, niż jeszcze raz się w ten sposób obudzić. Gdy tak się mnie wyrwie ze snu, od razu, że tuńczyka mam w lodówce, to głowa mnie boli i nic nie mogę na to poradzić. Kiedy sobie sama ogarniam pobudkę, nie mam tego problemu, nawet jeśli już od jakiegoś czasu nienawidzę mojego dzwonka w iPhonowym „Czas spać”.
  • odwodnienie – jestem sporą kobietą, więc potrzebuję dużo wody. Kiedy nie wypiję przynajmniej 1,5 litra wody dziennie to szanse na to, że kolejną dobę spędzę z ręcznikiem na głowie, wzrastają. Czy cierpicie na migrenę, czy nie – pijcie wodę, będziecie bardziej wypoczęci, zrelaksowani i rzutcy. A kto nie chce być rzutki, nie?

Gdy migrena stoi u płota

Stało się, moja mama znowu mnie obudziła albo nażarłam się lodów na noc, bo oglądałam Nigdy w życiu. Jest poranek dnia następnego, w głowie odbywa mi się konkurs rzucania młotem do metalowego wiadra. Każdy zapach w promieniu kilometra uświadamia mi, że jednak mogło być gorzej, mogłam urodzić się w ciele psa i wtedy to dopiero byłoby straszne. Ojciec Dzieciom w kilka sekund jest w stanie rozpoznać, czy z pokoju wyjdzie Ania czy Aniazilla. Kiedy pojawia się ta druga, może zrobić tylko jedno – przynieść mi gorący ręcznik w strunowym worku i starać się być cicho. Co prawda jego uciszanie dzieci jest dużo głośniejsze niż same dzieci, ale doceniam jego chęci, wyobrażając sobie w co walnęłabym go patelnią, gdybym miała siłę chociażby wstać.

Dzień mija mi na spaniu, zwijaniu się z bólu i rozmyślaniu, czy może amfetaminą da się leczyć migrenę. Zwykle koło 18 mogę już otworzyć oczy i nałożyć ciemne okulary, które zdejmę dopiero jak będę szła spać. Pewnie koło 3 rano… czyli jak skończę pisać ten post, bo już jest 2:30.

Migrena – łączy pokolenia

Nie jestem w tej migrenowej podróży sama – w mojej rodzinie przynajmniej trzy inne osoby doświadczają regularnie takich przebojów. Każde z nas z nieco innych przyczyn, wydaje mi się. Jedno jest pewne – na migrenę nie pomogę leki przeciwbólowe z apteki/marketu i nie ma po co próbować. Jedyne co osiągniecie to wrzody żołądka albo problemy z przeciążoną wątrobą. Jeśli migrena przytrafia się i wam, powiedzcie mi o tym w komentarzach i poszukajcie odpowiedzi na forum o rękodziele lekarzowi pierwszego kontaktu i przejdźcie pełną diagnozę. Powody migreny mogą być przeróżne – może to być psujący się ząb, nadciśnienie, zaburzenie pracy chemii mózgu, stres, czy tak jak u mnie – bezdech senny (się okazało). 

Boję się, że z nerwów dostanę migreny w dniu swojego ślubu. A ponieważ budzę się z niej koło 18 to mogę nie zdążyć, bo ślub jest o …16. Ups.


Dołącz do mnie na Facebooku, niech nas będzie jeszcze więcej!

Na Instagramie wrzucam swoje aspirujące do artystycznych zdjęcia (dużo, duuużo filtrów), ale czasami też pojawiam się osobiście, żeby powiedzieć coś, co tylko mi wydaje się śmieszne. Wpadnij!

Coś podobnego:

Podziel się:
  • Iwona Polak

    Aniu, jak sie leczysz? Masz tryptany?
    Migreny mam od 20 lat, zdiagnozowane przez swietnego lekarza. Podloze genetyczne i hormonalne. Ludzie, ktorzy nigdy nie mieli migren nie rozumieja, co to za bol. Ile razy mi powiedziano, ze migreny ma krolowa Anglii, a mnie tylko leb napier….
    Z poczatku pomagal paracetmol z kofeina, ale szybko przeszlam na tryptany, a dokladnie Almogran. Powodem moglo byc: zmeczenie, stres, niewyspanie, wysoka temperatura latem, cykl hormonalny etc. Jedzenie nie powodowalo u mnie atakow, ale nie pije alkoholu ani kawy, wina, nie jem serow plesniowych a czekolady bardzo malo. Budze sie tez stopniowo, spie ponad 8 godzin, 9 lub 10 jest mocno wskazane. I nie jestem rannym ptaszkiem, wczesne wstawanie jest dla mnie kara 😉
    Podobno szczyt migren przypada w wieku 35 lat, u mnie sie to sprawdzilo. Mialam stresujaca prace i w dodatku w bardzo gorace lato. Naliczylam ponad 20 migren w miesiacu, mialam atak prawie codziennie. Apteka nie chciala juz mi dawac lekow, bo opakowanie ma 12 tabletek, a skoro zzarlam je w miesiac, to wg nich bylo to za duzo.
    Raz dali mi zastepczy odpowiednik Almogranu, Almotryptan to to sie nazywa, i to cholerstwo w ogole na mnie nie zadzialalo. Dostalam ataku zycia, myslalam ze umre. Siedzialam na kanapie po ciemku i z miska na kolanach, nawet telewizor musialam wylaczyc, wszystko mi przeszkadzalo. Maz zadzwonil po lekarza dyzurnego, zastrzyk w zad Tramadolem, i do wyra. Lekarz przepisal wlasciwy lek bez mozliwosci zastepowania i odtad moja now lekarka tez tak robila.
    Namowila mnie tez na leczenie (traitement de fond) betablokerami, ktore bardzo dobrze na mnie dziala. Od 2 lat biore codziennie jedna tabletke Avlocardyl / Propranolol 40 mg i mam coraz mniej atakow. Jezeli zaczyna mnie bolec glowa, to biore Ibuprofen i on czesto mi wystarcza, bardzo rzadko biore Almogran.
    Nie rozumiem, dlaczego leczenie betablokerami w Polsce jest tak malo popularne. Moje ciotki i kuzynki maja migreny, ale zadna nic o tych lekach nie wie i tryptanow tez nie maja. Zreszta tryptany w Polsce sa dla bogatych, bo kto da 50 euro za 12 tabletek? Na szczescie we Francji nie place za te leki. Mam wrazenie, ze ta choroba jest bardzo banalizowana wsrod polskich lekarzy albo ludzie sami boja sie o niej mowic lekarzo. Osobiscie nie moglabym przetrwac bez lekow, po prostu nie jestem w stanie funkcjonowac normalnie, jestem zombie jak Ty.
    Bylam tez u neurologa, ktory z poczatku twierdzil, ze jest w stanie przetrwac wlasne migreny bez lekow, ale musialam bardzo dziwnie na niego patrzec. Gdy mu powiedzialam o betablokerach, to stwierdzil, ze jestem wyleczona i ze moze za jakis czas bede mogla je odstawic. Jak na razie nie probowalam, bo nie mam skutkow ubocznych.
    Migreny czesto ustepuja po menopauzie, ludzie w srednim wieku juz ich nie maja, to tak na pocieszenie. No ale jakos trzeba doczekac tych 50 lat 😉
    Aha, moj instruktor yogi twierdzi, ze ludzie zle oddychaja, bo powinno sie oddychac tylko przez nos, i przez to mozg jest niedotleniony i stad miedzy innymi migreny.
    Pozdrawiam i mam nadzieje, ze bedziesz sie czula dobrze w dniu slubu !!!

    • Dzięki za ten komentarz. Brałam jakieś leki, ale jakie – nie mam pojęcia. Nie biorę ich regularnie, tylko wtedy, kiedy zaczyna się migrena, żeby ją przerwać. Jeszcze nigdy nic mi nie przerwały 😀 Żadne zwykłe przeciwbólowe leki nie działają na migrenę, a tylko rozwalają mi żołądek. Podobno moje migreny mają właśnie związek z niedotlenieniem. Odkąd śpię w masce – jest trochę lepiej. Zobaczymy jak to będzie 🙂 Może przemiana na noc w Lorda Vadera mnie uratuje!

      • Iwona Polak

        Jesli ma sie zdiagnozowana migrene, lekarz powinnien przepisac tryptany, bo to sa leki wlasnie na migrene. Zaden inny lek nie pomoze, bo nie dziala na mechanizm migreny, tylko zoladek i watrobe sobie rozwalisz. Nie mozna brac tez przypadkowych lekow, bo migrena jest choroba, czesto genetyczna, i nie pozbedziesz sie jej ot tak. To nie jest zwykly, przypadkowy bol glowy, moja swietna lekarka twierdzila, ze lepiej wziac tryptan, niz dopuscic do ataku, gdyz on wyrzada duzo zniszczen w mozgu. Migrenowcy maja ryzyko zachorowan na rozne choroby neurologiczne, np Parkinsona i Alzhaimera.
        Jesli ma sie za duzo atakow, to wtedy lekarz proponuje leczenie betablokerami, lekami na depresje badz padaczke, ale one uzalezniaja, betablokery sa najbezpieczniejsze. Mi one pomogly i odzylam, bo ataki byly juz tak czeste, ze mialam wrazenie byc „invalida”.
        Mam nadzieje, ze nocne dotlenianie pomoze i w migrenach i w spadku wagi; Trzymam kciuki i pozdrawiam z Perpignan.

  • Gdy to czytam jestem Bogu wdzięczna, że nie wiem co to migrena. W przeciwieństwie do mojego męża. Żre wtedy tabletki i przez cały dzień jest zwłokami. Bez kija nie podchodź.

  • Jak miło czytać to, do czego ja sama doszłam przez ponad 10 lat walki z migreną. Okazuje się, że nie tylko ja tak mam. Po przebadaniu się wzdłuż i wszerz, wyleczeniu zębów, prześwietleniu kręgów wyszło: no po prostu klasyczna migrena. Wow, odkrycie 🙂
    U mnie wszystko to co napisałaś pomaga, ale najbardziej woda, co widzę najbardziej latem, widocznie wtedy jej braki od razu przekładają się na migrenę. A u mnie migreny były takie (kiedyś) że tylko szpital i kroplówka ze sterydów. Z powodu migreny zrezygnowałam z 2 super ofert pracy (na Sri Lance i w Egipcie, bo nie wiedziałam czy dam sobie radę z bólem).
    Teraz już nauczyłam sobie radzić i mam wnioski takie: życie emeryta najlepsze na migrenę. Czyli spokojny regularny tryb życia, nie dopuszczanie do uczucia głodu, zdrowe jedzenie (nie przetworzone), unikanie czerwonego wina, wstawanie o tej samej godzinie, ruch i możliwie mało stresu. No i ta woda. Jak te wszystkie warunki spełniam to mogę nie mieć migreny nawet przez 2-3 tygodnie!
    Ponadto bardzo pomogła mi dieta Dąbrowskiej, przeczyściła mi organizm tak, że od czasu jak ją stosuję, to zamiast silnej dawki sumatryptanów (polecam bardzo swoją drogą, jedyne co pomaga), wystarczy mi czasem iść spać i rano budzę się świeżutka. Niesamowicie mi się osłabiły migreny właśnie od czasu diety.

    Życzę jak najmniej bólu. No i żeby maska pomogła 😉

  • Pół życia miałam migreny. A raczej trzy czwarte życia 😉 I to nie jednodniowe (szczęściara!), tylko pełne trzy dni wyjęte z życia. Przeszło po jakichś tabletkach od lekarza. Takie na receptę i w pizdu drogie. Teraz pojawiają się tylko po… Morfinie. I w wypadku niedoboru kofeiny w organizmie – trzy kawy na dzień to mus 😀