Moja historia używek psychoaktywnych

Przyznam wam się do czegoś. Przez wiele, wiele lat przyjmowałam substancje psychoaktywne, silniejsze niż amfetamina. Opowiem wam moją historię „używania”.

Niewinne początki uzależnienia

Nie wiem gdzie ona się zaczyna, bo początki uwikłane są gdzieś w zamierzchłej przeszłości, której nie pamiętam. Mam mgliste wspomnienia, kiedy w sklepie dopada mnie delirium i muszę po to sięgnąć natychmiast. Pamiętam, jak  skaczę po kolejnej dawce i zasypiam, bo właśnie minął mój haj. Sinusoida wysokiej aktywności i kompletnej ospałości towarzyszy mi już w szkole. Kiedy mam sięgnąć po kolejną dawkę, drżą mi ręce. Próbuję to opanować przygryzając wargi. Do dzisiaj, nawet teraz, kiedy nie biorę, jeśli jestem w pobliżu tej substancji, czuję szybsze bicie serca, pocą mi się dłonie, krew szumi mi w uszach.

Każdy jest dilerem

Na pewno zaczęłam wcześnie. Czy sama po to sięgnęłam? Nie. To się zaczęło niewinnie. Ktoś dał mi odrobinę spróbować. To uzależnienie uderza do głowy bardzo szybko. Szczególnie jak jest się młodym i ufa ludziom. Potem już samo poszło. Brałam po kryjomu, chowając się w pokoju. Naprawdę się upodliłam, nie umiałam bez tego żyć a przy tym moje ciało się zmieniało. Coraz trudniej było mi uczestniczyć w normalnym życiu, cierpiały na tym kontakty z ludźmi, bo albo byłam na haju albo byłam wściekła. Brałam nawet w ciąży i definitywnie skończyłam z tym jakiś rok temu, może trochę więcej. Nie jestem pewna, czy mogę już o sobie powiedzieć, że jestem „wolna i czysta”. Wiem, że to uzależnienie nigdy nie minie do końca, że jeśli tylko znowu wezmę, znowu będę na kolanach.

A najgorsze jest to, że to czycha na wszystkich. Czytasz to i być może mi współczujesz, że zatruwałam sobie życie. Może kiwasz głową ze zrozumieniem, bo wiesz o czym mówię. Bo nieobce ci są ataki paniki, narkotycznego głodu. Nie raz po kryjomu wyjadałaś/wyjadałeś z szafki ostatnią czekoladkę…

Zaraz, czekoladkę? Jak to?

Substancją psychoaktywną, o której mówię, jest cukier. Zanim machniesz ręką i popukasz się w głowę, poczytaj do końca, postaram się powiedzieć wszystko w mniej niż 1000 słów. Posłużę się sloganem – wyrażę więcej niż tysiąc słów w tysiącu słowach.

Skandaliczny brak drożdżówek

Swego czasu w Polsce ludzie zaczęli łapać się za głowę i ze zgrozą spoglądać na projekt ustawy, która wycofuje ze szkolnych stołówek i sklepików produkty wysoko przetworzone i bogate w cukier. Lament za drożdżówką echem roznosił się po pustym korytarzu, z którego wszystkie dzieci zniknęły, żeby kupić sobie czipsy w okolicznej Biedronce. Słyszałam o dzieciach, które przemycały cukier, żeby sobie na stołówkach dosładzać kompot. Dziwiłam się wtedy… dlaczego ktoś im jeszcze kompot daje, czy woda już nie gasi pragnienia? Ci ludzie, którzy mówili wtedy: Już bez przesady, jak to tak, bez cukru?! albo bardziej swojskie: Cukier krzepi! – oni też cierpią. Są uzależnieni, tak jak ja. Jak nie być uzależnionym, skoro w 90% produktów spożywczych jest cukier. W jogurtach, serach, sosach do makaronów, sokach. To wszystko jest dosładzane i jemy cukier, nawet nie jedząc słodyczy.

Przemysł spożywczy to SPISEG.

Wiem, brzmię jak oszołom, ale popatrzcie na to tak – potentaci, właściciele cukrowni, ludzie, którzy robią pieniądze na produktach spożywczych mają tyle samo wspólnego z jedzeniem, co media informacyjne z informowaniem. Ciastki nie są po to, żeby nam było miło, tylko żeby jakiś prezes mógł sobie kupić jacht. A my jemy cukier, uzależniamy się od niego więc jemy go coraz więcej i więcej i … otłuszczają nam się narządy wewnętrzne, zatykają się arterie, chorujemy na cukrzycę, miażdżycę, otyłość. A ktoś sobie jedzie na wakacje na naszej wątrobie.  A w tym czasie tysiącom ludzi uzależnionych od cukru waha się nastrój: „Och, spadł mi cukier!” – tłumaczymy swoją złość i rozdrażnienie.

„Smutno ci? A może… budyń?”

„Czekolada nie pyta, czekolada rozumie”.

A nasz mózg, któremu atawistyczny impuls każe szukać słodkiego, bo tak miliony lat temu zapewniał sobie przetrwanie, tańczy w pogo w świetle stroboskopów. Mózg niby taki mądry, a jeszcze nie wie, że niedługo okaże się, że cukru dosypuje się nawet do soli. Cieszą się ci, którzy na tym zarabiają, a jest ich naprawdę wielu – od tych, którzy sadzą trzcinę cukrową po tych, którzy nas leczą. Na cukrze zarabiają wszyscy, pewnie nawet ja – bo niektórzy moi klienci będą pytali, co zrobić, gdy dziecko rzuca się w sklepie na podłogę, bo potrzebuje lizaka.

Nie dawajcie dzieciom lizaków, proszę.

Nie wciągajcie ich w wasz nałóg. Cukier to narkotyk, który uzależnia silniej niż amfetamina, tylko po prostu lepiej smakuje. Na pewno widzieliście przerażające zdjęcia obrazujące ile cukru jest poszczególnych popularnych napojach. Popatrzcie:

zawartosc-cukru-w-produktach-p-moze

W co gra z nami ciastko?

Z tego jasno wynika, że można sobie swobodnie wymienić banana na dwa ciastka, co nie? Zapominamy jednak o tym, że jak nasz organizm dostaje banana to wie co  z nim zrobić – rozdziela nie tylko cukier, ale też inne wartości odżywcze. Natomiast jak dostaje takie wysoko przetworzone ciastko pełne wzmacniaczy, utwardzonych tłuszczów i cukru to zaczyna z nim grać w Dwadzieścia Pytań: – Co to jest? Co się z tym robi? Co to za molekuła? I na wszelki wypadek wszystkie cząsteczki, z którymi nie wie co zrobić pakuje w komórkę tłuszczową i odsyła do magazynu na dupie, żeby mu się świństwa nie plątały po krwiobiegu.

Nie zamieniajcie banana na lody o takiej samej kaloryczności.

Jedzcie lody świadomie, ciesząc się ich smakiem, a nie po kryjomu, rozrywając opakowanie drżącymi dłońmi. To dawka czyni truciznę, dlatego czytajcie składy, zwracajcie uwagę na żywność nieprzetworzoną. Decydujcie mądrze o sobie, ale też o waszych bliskich, na których życie macie wpływ. Naprawdę słodkie jest życie bez cukru.

A gdy zastanawiacie się, co wybrać w sklepie spożywczym – kupujcie to, czego reklamy nigdy nie widzieliście. Na przykład ogórki.

2

Zaczyna się weekend, więc polecam wam pewien film, który naprawdę warto obejrzeć. Tłumnie.

 

Będzie mi bardzo miło, jeśli docenisz moją pracę – możesz dołączyć do mnie na fanpage’u na Facebooku, polubić ten wpis i udostępnić go znajomym!

Coś podobnego:

Podziel się:
  • Pingback: Podsumowanie postu Dr. Dąbrowskiej (14 dni) | chatka baby jogi()

  • Katarzyna Podbilska

    nie jestem pewna, czy cukier ma aż taki wpływ na naszą psychikę, daleka też jestem od snucia teorii spiskowych, jakoby ktoś specjalnie nas tym cukrem faszerował.
    Trochę lat na tym świecie przeżyłam i ani u siebie (a jestem cukrolubna, bardzo) ani u moich dzieci ani u znajomych dzieci ani u wnuczki, nie zaobserwowałam zmian nastroju wynikających z braku czy nadmiaru cukru. Jasne, że dzieciak wyje bo chce lizaka, ale wyje tak samo gdy chce zabawkę.
    To, ze cukier jest w większości środków spożywczych to bardziej ekonomia niż zmowa. Pamiętam opowieść jednej pani, która zajmowała się opracowywaniem receptur na gotowe dania dla pewnej firmy. Pewnego razu musiała przygotować receptę na lazanię – taką co to ja tylko do piecyka lub mikrofali na kilka minut. Opracowała, przygotowała, spróbowała, smaczne nawet było, ale niestety z ciepłego dania wypływał tłuszcz i robiła się brzydka breja na talerzu. Pani owa, po kilku różnych próbach, dodała jakiegoś stabilizatora, który tę breję wreszcie utrzymał w ryzach. Ładnie wyglądało, ale smaczne to to już nie było…
    To dlatego produkty dietetyczne mają więcej cukru -czymś ten brak smaku trzeba zapełnić.
    Mimo to, nie demonizowałabym cukru. Nawet chorzy na cukrzycę go czasem potrzebują.
    Oczywiście, że cukier uzależnia. Oczywiście, że jest szkodliwy, zwłaszcza spożywany w nadmiarze, ale w nadmiarze wszystko szkodzi. Nawet vitamina C.
    Myślę, że jak we wszystkim trzeba zdrowego rozsądku i…zdrowych nawyków.
    Ileż ja się z mężem nawojowałam, żeby gdy wnuczka mówi, że chce pić, dać jej wodę. Zwykłą, czystą kranówkę.
    Usunięcie słynnych drożdżówek ze sklepiku szkolnego niczego nie zmieni – dzieciak pójdzie na przerwie do sklepu obok szkoły i sobie kupi dwa razy więcej, bo tam ma taniej. Ale dobrze by było jakby w tym sklepiku szkolnym obok czipsów z ziemniaków i cukierków można byłoby znaleźć czipsy z suszonych owoców i rozmaite orzechy. A na stołówce oprócz kompotu postawić jeszcze dzbanek ze zwykła, zimną wodą. Wiem z doświadczenia, że nawracanie na siłę nigdy się nie sprawdza.

  • i jak tam? dalej bez cukru?:)

    • Dobrze, że mi przypomniałaś 🙂 Muszę do tego wrócić!

  • Pingback: Podsumowanie postu Dr. Dąbrowskiej (14 dni) - Chatka Baby Jogi()

  • pawciopp

    cukier krzepi.