Oszuści

Nie jesteśmy prawdziwymi rodzicami – jedynie gramy przed naszymi dziećmi. 

– Powiedz mamusi, co ci się stało?

– Tata powiedział, że nie wolno wsadzać paluszków do kontakciku!

– Mama ci teraz zrobi mleczko i pójdziemy się wykąpać… 

– Tatuś chce chwilkę odpocząć.

Takie tam pitu-pitu, niby nic, dopóki nie wypowiadamy ich o samych sobie. Często łapię się na tym, że mówię do Emmy: „Chodź do mamy!” i chyba chcę tym samą siebie przekonać, że oto jestem jej mamą. Ja! Mamą! Tej fajnej dziewczynki!

10941684_10204942588517924_698297285_n

Niestety jako rodzice musimy czasami myśleć. Wiem, słabe, ale tak bywa.

Dlaczego mówimy o sobie w trzeciej osobie? Czy taką gadkę uskutecznialibyśmy  ze znajomymi?

– Hej, Ania idziesz na piwo? 

– Nie, Ania musi jeszcze przeczytać książkę a potem pójdzie się kąpać. 

Wynika to z tego, że nienaturalnie czujemy się` w roli rodziców. Albo zbyt dosłownie potraktowaliśmy słowo „rola”, bo zaczęliśmy przed dziećmi udawać, grać rodziców takich jakimi byli nasi rodzice lub takich, jakich sobie wyobrażamy. Stąd często u nas takie powiedzenia jak:

– Nie wolno dłubać w nosie.

– Nie powinno się biegać po sklepie.

– Należy zawsze sprawdzić źródło z jakiego pochodzi kokaina.

czy inne powtarzane przez wieki mądrości ludowe, z których niewiele wynika, bo do dzisiaj nie wiem, co takiego złego jest w dłubaniu w nosie (?). Zdania wypowiadane w ten sposób są sztuczne i niezależnie od tego ile razy je powtórzymy, dzieci nie dadzą się nabrać na te puste frazesy, patetyczne kwestie i ogólnikowe wskazówki.

Jak wyjść z roli? 

Zacznijmy od mówienia o sobie (i o swoich dzieciach, jeśli zaszliście tak daleko!) w pierwszej osobie. Traktujmy dziecko jak człowieka (Nobel w kategorii: Odkrycie Roku. A nie, to Oskar.) któremu trzeba pokazać świat, wyjaśnić go i omówić zależności, jakie mogą się w życiu pojawić. Trzeba jasno mówić o konsekwencjach, następstwach, możliwościach.

Dlatego pamiętajmy, żeby zawsze dziecku wytłumaczyć, że nie należy dłubać w nosie, bo można dokopać się do mózgu. 

Coś podobnego:

Podziel się:
  • Madzia Hrycek

    Haha! Dobre! Wygląda na to, że urlop macierzyński nie zwalnia mnie z pracy nad sobą. 😉 Z coraz większą przyjemnością zaczytuję się w każdym kolejnym wpisie, o dzieciach czy po prostu o życiu. Gratuluję i trzymam kciuki!