Runy słowiańskie – historia wymownie milczy

Nigdy nie byłam specjalistką od historii i tak samo jak na tematy polityczne staram się nie wypowiadać, tak i o historii myślę podobnie. Bo czym jest historia, jeśli nie polityką, która się wydarzyła?

Gdzie jest nasza historia?

Zawsze jednak wzbudzał moją podejrzliwość fakt, że uczymy się dość dokładnie mitologii antycznej, co ma sens – w końcu inspirowała i inspiruje pokolenia, jednak tak mało wiemy o własnej. I że w ogóle jakąś mamy.

Z punktu widzenia większości podręczników do historii z jakimi miałam przyjemność (bądź wprost przeciwnie), Polska przed Mieszkiem I była czarną dziurą. Opowiada się legendy o Popiele i Piaście. Jak mamy szczęście, ktoś wrzuci zdjęcie Światowida. Ludzi zamieszkujących tereny Polski nazywa się poganami. Na pewno ma to związek  z tym, że historię piszą zwycięzcy. I nie można zaprzeczyć, że zostaliśmy schrystianizowani wzorowo. Do cna. Czy na pewno?

Wiara przyrodzona

Setki pokoleń później wydaje się, że nigdy nie byliśmy nikim innym niż chrześcijanami. Że z plugawym pogaństwem nie mamy już nic wspólnego. Nikt się nawet nad tym nie zastanawia, bo podręczniki milczą, a po szkole kto by się tam jeszcze dowiadywał.

Nie chcę tutaj snuć teorii spiskowych, bo nawet rozumiem dlaczego mało mówi się o Słowianach. Jednak kiedy odrobinę zdrapiemy warstwę chrześcijaństwa, zaczynają się spod tego tynku wyłaniać rzeczy, jakich nie spodziewaliśmy się znaleźć.

Mitologia Słowian

Słowianie mieli swoich bogów, którzy byli wcale nie mniej interesujący od licznych romansów Zeusa. Polską (i w ogóle Słowiańską) ludowość sprzedaje się jako przaśność, folklor, trochę wiochę. Trochę to rozumiem, w końcu te buty i wełniane galoty… Jednak ona tez uczy nas o naszych przodkach. O tych, którzy byli tu dużo wcześniej, niż nam się wydaje.

Ze szczątkowych podań, legend i źródeł, jakie się zachowały, próbuje się odtworzyć bogów słowiańskich. Wiadomo, że wśród Słowian występował podobny język, jednak nie tworzyli oni jednego państwa. Był to raczej zbiór plemion różnych narodowości. Podejrzewam, że  miało to znaczenie podczas chrystianizacji – łatwiej było pokonać małe grupki ludzi, które nie tworzyły jednego narodu. Być może stąd decyzja Mieszka o chrzcie. Jednak przyjęcie przez Polskę chrztu nie sprawiło, że nagle mieszkańcy tego kraju zaczęli padać na kolana pod krzyżem. Jeszcze w XVI wieku zakonnicy z klasztoru na Łysej Górze narzekali, że okoliczni mieszkańcy zamiast chodzić do kościoła, wolą iść na tańce do lasu.

Na szczycie góry Ślęży, Raduni i Łysej Góry znajdywały się miejsca słowiańskiego kultu. Słowiańskiego – a nie pogańskiego. Bardzo nieładnie nazywać ludzi poganami. Trochę propaganda.

Komu więc oddawano cześć w lasach w Górach Świętokrzyskich? Kogo czczono w Szczecinie? Ku komu zwracano się na wyspie Wolin?

Właściwie każde plemię, chociaż wyznawało podobnych bogów – innych bogów stawiało wyżej.

Swarog – był słowiańskim bogiem słońca.

Wesel – był bogiem podziemi.

Perun – był bogiem gromowładnym

Mokosz – była boginią ziemi i urodzaju, Matką Ziemią

To tak w ogromnym skrócie, ale o bogach sobie jeszcze kiedyś porozmawiamy w osobnym wpisie.

Miało być o runach…

Kilka lat temu pojawiła się taka książka „Polskie runy przemówiły” napisana przez Winicjusza Kossakowskiego. Nie wiedziałam o jej istnieniu dopóki nie zaczęłam szukać informacji o Słowianach. Ale potem trafiłam na wykład Kossakowskiego na YouTube (klik) i siedziałam z rozdziawionymi ustami.

Ten człowiek wpadł na pomysł, jak rozczytać słowiańskie runy, czyli znaki zostawiane przez Słowian, jeszcze przed pojawieniem się pierwszego pisma. Coś pomiędzy pismem obrazkowym a językiem starocerkiewno-słowiańskim (może pamiętacie z lekcji polskiego?). Nie wiem dlaczego nie ma tego jeszcze na pierwszych stronach podręczników. Wydaje mi się, że fakt rozszyfrowania pisma naszych przodków jest dość istotny? Od wielu lat fascynujemy się runami celtyckimi (germańskimi?), a tu mamy swoje, własne, osobiste.

Kossakowski odkrył, jak runy zapisywano, a właściwie zrozumiał, że nie są to litery tylko… obrazki. Obrazki przedstawiające aparat mowy w momencie wymawiania danego dźwięku. Stąd dzisiejsza litera L, którą alfabet łaciński najwyraźniej sobie pożyczył od… Słowian? Podobieństwo liter, którymi się obecnie posługujemy do słowiańskich runów, odczytanych przez Kossakowskiego, jest uderzające. Stąd nasuwa się wniosek, że pismo to było znane i rozumiane nie tylko wśród Słowian.

Jak rozszyfrować runy słowiańskie?

Wróćmy do litery L. I odwróćmy ją do góry nogami. Górna kreska oznacza zęby a dłuższa język. Podczas wymawiania na głos głoski L dotykamy językiem do górnych zębów. Zerknijcie na to krótkie wideo.

Runa A wygląda tak, bo pokazuje otwarte usta, a kreska, która się pojawia oznacza w który miejscu następują wibracje tej głoski – na podniebieniu.

Runa B – przekreślone koło to widok z przodu – oznacza ona nasze zamknięte usta. Runę P zapisuje się podobnie, z tym, że P jako bezdźwięczne, zostawiamy jako koło na końcu linii.

Runa Z – wygląda trochę jak współczesne I. Dlaczego? Chodzi o złączone zęby podczas wymawiania tej głoski. Słowianie wybrali tylko jedną parę zębów i odwrócili to.

Według Kossakowskiego kierunek runy nie ma znaczenia, bo jako rysunek – nadal będzie odczytana. W swoim wykładzie pokazuje też, jak odczytać Denar Mieszka I, który znajduje się na rewersie banknotu 10 złotowego.

 

Zachęcam do posłuchania wykładu Winicjusza Kossakowskiego. Jego odkrycie może zmienić nieco sposób, w jaki patrzymy na to, co pozostawili po sobie Słowianie. Przykładem niech będzie fragment jego książki (dostępnej w całości za darmo TUTAJ):

Przykład z książki Anglika R.I. Page „PISMO RUNICZNE” Str. 27-28. Cytuję: „Broszura runiczna znaleziona w Novling, w Jutlandii, zawiera, dwa niepodzielone słowa, ale możemy zidentyfikować zdanie, chociaż jest ono krótkie: BIDAWARIJAR TALGIDAI”.

Runy odczytali obcy. Dziwnym trafem prawidłowo. Trochę gorzej wyszło  z tłumaczeniem. Sens napisu – Page tłumaczy: „Bidawarijar wyciął ( w domyśle – te runy)”.

Nie trzeba być spostrzegawczym, bu ten napis podzielić inaczej:

BIDA WARI JAR TA LGI DAI.

Bida – siłowanie, biedzić sie – siłować, pracować, trenować.

Wari – gotuje, przygotowuje.

Jar – siła, energia, młodość

Sens zdania: „Trening przygotowuje silę, ta ulgi daje”

Nikogo nie muszę przekonywać, że zdanie zapisano w języku słowiańskim, jest zrozumiałe i mądre. Taką sentencję można i dzisiaj wywiesić nad wejściem do Klubu Kulturystów. Może być hasłem młodzieży.

Słowianie

Być może nie pojawiliśmy się nagle, dwa tysiące lat temu, znikąd po środku pola kartofli. Prowadzone badania coraz częściej dowodzą, że historia Słowian może sięgać nawet 10 tysięcy lat wstecz… Bardzo mnie to zaciekawiło i rozpoczęłam zgłębianie tematu. Jeśli chcecie – będę się z wami na bieżąco dzieliła moimi wykopaliskami. Zapraszam was na Facebooka – jeśli jeszcze mnie nie znaleźliście.

Slava!*

_____

*Niektórzy się upierają, że jednak w języku polskim to nie Sława/Slava a jednak Chwała/Chvála/Hvala. Niech będzie i chvála, bo z niej blisko już do chałwy, a chałwa wiadomo… mniam. 

Coś podobnego:

Podziel się:

Dodaj komentarz

13 komentarzy do "Runy słowiańskie – historia wymownie milczy"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
H.Lucynka
Gość

Ha! Co dziwne – na slawistyce, na studiach, miałam dokładniejszą historię Słowian niż przez całe życie. A studiowałam czeski i słowacki przeca. Polacy są dziwni, nie lubią samych siebie. Dlaczego mieliby, w takim wypadku, lubić własną (dość niewygodną politycznie ;)) historię?

Wpis mi się podoba, podoba 😀 Jakbyś potrzebowała pomocy przy notce o bogach słowiańskich to się zgłaszam na ochotnika 😀

aniversum
Gość

No jasne, że potrzebuję pomocy! Dawaj co masz! Nie wiedziałam, że studiowałaś slawistykę! Wotwotwot. Naucz mnie, bądź moim Yodą!

H.Lucynka
Gość

Ale Cię wzięło 😀

Znasz różnicę między Światowidem a Świętowitem? ;p

aniversum
Gość

Poza ewidentną utratą dźwięcznego D na bezdźwięczne T? 😀

H.Lucynka
Gość

Buehehe xD
Światowid jest nazwą jednego z posągów 😉 Bóg zwał się Świętowit i to jest nazwa poprawna ;p Jakiemuś tam uczonemu się omsknęlo pióro i mamy niezłe zamieszanie.
Prawdopodobnie Świętowit jest inną wersją Peruna i Tryglawa, ale to jest kwestią sporną 😀
Godzinami siedziałam nad mitologią… I dalej średnio ją ogarniam 😀

aniversum
Gość

Ja właśnie czytam mitologię i Trygława oni tu przypisują bardziej do Welesa. Pokręceni są ci bogowie, ale jakoś przyjemniej mi o nich czytać niż o tych antycznych (chociaż ich też doceniam).

H.Lucynka
Gość

Ja tam od typowych Greków i Rzymian wolę… Egipt i wierzenia sumeryjskie. Normalnie tak krwawej mitologii jak Sumerowie nie miał chyba nikt. I tam jest moja ukochana Inanna 😀

Jaką mitologie masz? Welesa z Tryglawem? Nie pasuje mi to za bardzo 😀
Kurcze, ciekawe, czy odczytanie runów pomoże w rekonstrukcji mitologii <3

aniversum
Gość

„Religia Słowian” Andrzeja Szyjewskiego. A co powinnam mieć? 😀

H.Lucynka
Gość

Na początek dobre 😀 Jutro pogrzebem i coś Ci powysylam. Mialam prezentacje o mitologii i gdzieś powinna jeszcze byc. Ponad 50 stron, 3h gadania ;p

aniversum
Gość

Daj to daj to <3

H.Lucynka
Gość

Gdzieś mi zaginęła prezentacja 🙁
A Gieysztora kojarzysz? ;p

aniversum
Gość

Jest na mojej liście, ale słyszałam, że nie słynął z lekkiego pióra ;-P

aniversum
Gość

A nie, czekaj. Świętowit to bóg – Jarowit? A Światowid to ten posąg o czterech twarzach, i stąd nazwa, że widzi cały świat?

wpDiscuz